W pracy Jadwigi z Zubrzyckich Srokowej Powiat krakowski, jego historia,położenie, rozległość i opis etnograficzny" znajdujemy opis Łęgu:
" Są tu dwa jeziora powstałe z dawnego koryta Wisły. Jedno należy do gminy, a to wydzierżawiano gospodarzowi(...). Drugie jezioro zajmujące około 10 morgów należy do dwóch gospodarzy, którzy procesują się o niego. Jeden zawodowy rybak, który nawet Wisłę dzierżawi i ma wielkie korzyści, ale nigdy sę nie przyzna ile rocznego dochodu daje gospodarstwo. Nad brzegiem Wisły jest jeszcze jedno nieznaczne wzniesienie zwane Cyplem.
Pomiędzy Łęgiem a Mogiła stoi chata włościanina należąca do Łęgu. Włościanin ten zwie się Stawowym, bo kiedyś tam daleko pradziadek jego miał dozór nad stawami klasztornymi. Stawów tych już nie ma, są tylko łąki, ale między łąkami błyszczy jeszcze kilka jezior bagnistych. Od onej to chaty poczęli się osiedlać mieszkańcy nad Wisłą. Ci mieszkańcy po zajęciu Galicji uciekali z Galicji przed branką i osiedlali się tu bo należeli do okręgu Krakowa i byli od(..) wolni. Opaci mogilscy darowali im te grunta i nazwali tą osadę jak wiele podobnych Łęgiem"
Skrzyżowanie ulic Sołtysowskie, Na Załęczu i Najświętszej Panny Marii.
Przy figurce u zbiegu ulic N. Marii Panny, Na Załęczu i Sołtysowskiej w Wielką Sobotę odbywa się do dziś święcenie pokarmów. Kiedyś uroczystość ta odbywał się i przy pozostałych kapliczkach.Na cokole
znajduje się napis Fundacya Gminy Łęg R. 1899
Niedaleko pętli 121 w kamiennej grocie znajduje się figurka Matki Boskiej z Lourdes. Została ona ufundowana w 1924 roku przez państwa Krzyżanowskich. Ostatnio przeszła konserwację.
Beszcz ul. Niepołomska
   W przysiółku Beszcz przy ul. Niepołomskiej znajduje się kolejna kapliczka. Według informacji zebranych przez p. Łapajerskiego powstała w 1912 roku jako wotum wdzięczności. Fundatorami byli Jan i Katarzyna Sznajder.Można o tym przeczytać tutaj
Winnica w Łęgu.
Juz od kilkunastu lat cystersi przybyli z Koprzywnicy uprawiali winnicę w Łęgu. Wino miało służyć do mszy świętej, ale nie szczędzili go cystersi gościom, którzy często zaglądali w te strony zwabieni sławą przednich trunków.
Winnica w Łęgu cieszyła się zasłużoną sławą. Znajdowała się ona nad Wisłą, a tuż obok cystersi przechowywali wino w beczkach. Rządził niepewien straszy mnich, wywodzący się ze szlacheckiego rodu w Burgundii. Miał on w swoich posiadłościach ogromne winnice, ale wypadki dziejowe zmusiły go do opuszczenia majątku. Wstąpiwszy do zakonu cystersów, przybył do Polski, aby tutaj szerzyć uprawę winorośli.
Pewnego razu przez winnica zatrzymała się kareta. Wysiadła z niej młoda dama, która zażądała widzenia z zarządcą winnicy. Okazało się, że przybywa z Burgundii i jest jego bratanicą. Jechała właśnie do swojego narzeczonego rycerza francuskiego, przebywającego na dworze w Krakowie. Przed ślubem chciała jednak przekazać stryjowi pewne wiadomości. Nie wiadomo o czym mówili, w każdym razie mnich nagle zerwał się na równe nogi i zaczął przygotowywać do drogi. Oznajmił, że wraca do Burgundii.
Młoda dama zapragnęła zwiedzić winnicę. Za przewodnika służył jej młody braciszek, który rumienił się na jej widok. Wino tu macie wyborne - powiedziała mu- ale powiedz mi czy naprawdę, jest ono waszej roboty? – A poza tym skąd ziemia w tym kraju miałaby rodzić tak dobra winorośl? – Przecież tylko Burgundia okazała się tak szczodra!
- „O pani – odparł braciszek – ta ziemia potrafi rodzić również dobrą winorośl. Jeśli nie wierzysz zejdźmy do piwnicy, gdzie stoją beczki pełne świeżego wina, a przekonasz się, że nie skłamałem”.
Zeszli więc do piwnicy. Dość długo tam przebywali, a gdy wyszli stryj był już gotowy do drogi. Zmienił się nie do poznania. Zamiast habitu miał zbroję, a zamiast kaptura – hełm z przyłbicą. Pożegnał się z mnichami i bratanicą, która ruszyła w kierunku Krakowa. Wsiadł na konia i ruszył na zachód..
Ledwo oboje odjechali, piwnica stała się widownią przedziwnych zjawisk. Oto całe młode wino zaczęło się burzyć i pienić, aż nagle strzeliło ze wszystkich beczek strumieniami. Szum uczynił się okropny, powódź wina zalała piwnicę.. Zbiegli się mnisi. – „Koniec z naszą winnicą. Na nic całe młode wino” – wołali z rozpaczą.
I rzeczywiście. Gdy jeszcze zabrakło fachowca – Burgundczyka, odeszła mnichom ochota na pędzenie wina. Wkrótce Łęg zostaje sprzedany, a mnisi Koprzywnicy wrócili do swojego klasztoru.
|